Notki w archiwum:

paździe.29

Teściowa i ja

dodano: 29 października 2009 przez zebrrra


   Dzisiejszy dzień uświadomił mi jedno- nie urodziłam się, żeby być synową. No nie potrafię... Może brakuje mi tolerancji, może dystansu albo empatii, sama już nie wiem. Minęło już tyle czasu od naszego ślubu, a mi jeszcze nigdy nie przeszło przez gardło "mamo" kierowane w stronę teściowej. To się pewnie nigdy nie zmieni i nauczyłam się lawirować...



paździe.27

Chociaż Wy mówcie do mnie szeptem...

dodano: 27 października 2009 przez zebrrra


   Pola miewa się już całkiem dobrze. Gile nadal lecą, ale już nie muszę odciągać ich aspiratorem, bo same sobie tak fajnie zwisają więc wystarczy machnąć chusteczką. Pogada pod psem więc spacery i tak odpadają. Czy kiedyś przestanie padać?    Jestem strasznie zabiegana. Przyleciała do nas teściowa na calutki tydzień ;) Niby ma mi pomóc, ale tak...



paździe.25

Akcja "zlikwidować gila"

dodano: 25 października 2009 przez zebrrra


   Mój mały chorowitek czuje się już właściwie dobrze, ale...ten cholerny katar! Jestem już zmęczona ciągłą walką z aspiratorem, a Pola pewnie jeszcze bardziej ma dosyć. No nie potrafię... Kiedy mała widzi ten sprzęt tortur, zaczyna płakać i uciekać. Czasem myślę, że znienawidzi mnie za te wszystkie straszne zabiegi związane z pozbyciem się kataru. Sól morska...



paździe.25

Kanguromania (pod)nosi na duchu :)

dodano: 25 października 2009 przez zebrrra


   Udało się! Pojechaliśmy wszyscy na warsztaty kangurzyc. Było suuuper! Przede wszystkim dawno nie spotkałam tylu mam w jednym miejscu. Nareszcie mogłam porozmawiać o upadkach i wzlotach bycia matką, zobaczyć, że nie tylko ja borykam sie z problemami i przede wszystkim utwierdzić się w przekonaniu, że moje dziecko jest ANIOŁEM ;)    Noc z piątku na sobotę...



paździe.22

Ja- kangurzyca.

dodano: 22 października 2009 przez zebrrra


   Polusia nadal pociąga nosem, czasem zakaszle i westchnie. Niewiele mogę zrobić, ale dwoję się i troję, żeby jej ulżyć. Wciąż mam nadzieję, że to szybko minie. Poza tym w sobotę wybieramy się na warsztaty Kanguromanii :) Ehh, miało być tak pięknie.    Postanowiłam, że podszkolę swoją technikę chustowania Poli. Na dobrą sprawę znam tylko jedną...



paździe.20

Zasmarkana jesień.

dodano: 20 października 2009 przez zebrrra


   No i stało się- Polcia się rozchorowała. Gile z nosa można wiązać na kokardki- wiszą ąż do pasa. Cały dzień biegam z solą morską i aspiratorem, a Pola ucieka przede mną najszyciej jak może. Ciężko ją przekonać do odciągania katarku, ale nie ma wyjścia. Ciężko jej się oddycha i strasznie się tym denerwuje. Narazie działa metoda "raz mama psik psik,...



paździe.17

Chrzest Święty- dzień rodzinny, radosny, cudowny.

dodano: 17 października 2009 przez zebrrra


    Tak bardzo obawiałam się tego dnia, a jest mi przykro, że tak szybko się skończył. To był naprawdę cudowny dzień- jeden z tych, których nie zapomina się do końca życia. Rodzina jest najwspanialszym darem od losu.    Spóźniliśmy się do kościoła- zawsze punktualni, ale wiecznie spóźniający się na takie uroczystości (na własny ślub też...



paździe.15

W domowych pieleszach.

dodano: 15 października 2009 przez zebrrra


    Ostatniej nocy nie mogłam spać. Miotałam się między poduszkami, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Mąż tylko mruczał pod nosem, żebym sie tak nie rozpychała, ale spał jak suseł. Pola tym razem też miała twardy sen. Czułam się osamotniona w mojej bezsenności. Znowu miliony pytań kłębiły się w mojej głowie. Czy bycie matką zawsze musi oznaczać wymyślanie...



paździe.13

Kubek niekapek- ugryziony sukces.

dodano: 13 października 2009 przez zebrrra


   Zimno, zimno, zimno... Dobrze, że przynajmniej przestało padać. Wyszliśmy dziś z Polą na spacer, ale dość krótki, bo strasznie wiało. Zawsze jednak to lepsze niż siedzenie w domu. Ja też odetchnęłam troszkę świeżym powietrzem. No, może  nie takim świeżym, bo ołów aż wisi w powietrzu razem z tymi wszystkimi spalinami. W parku może jest lepiej, ale i tak...



paździe.12

"Mama"- tyle co nic, więcej niż wszystko.

dodano: 12 października 2009 przez zebrrra


   Paskudna pogoda- nie ma minuty, żeby nie padało. Musimy siedzieć w domu, bo spacer w deszczu odpada. Pola nie da założyć na wózek folii ani żadnych parasolek- buntuje się jak nigdy. Może jutro bedzie lepiej. Nie oglądam pogody w telewizji, bo wierzę tylko we własne prognozy :) No więc na jutro zapowiadam brak deszczu! Tylko nie bijcie, jak będzie lało od rana......



paździe.10

Ja chcę do mamy!

dodano: 10 października 2009 przez zebrrra


   Wczoraj postanowiłam wyrwać się na kilka godzin na wielkie zakupy. Polę zostawiłam z moją mamą, ale okazało się, że wcale nie jest to takie proste. Na poczatku było wszystko dobrze. Pojechaliśmy zawieźć małą do babci, zjedliśmy tam obiad, chwilkę pogadaliśmy i zaczeliśmy się zbierać. W momencie, gdy zaczęłam zakładać kurtkę, Pola zaczęła płakać i...



paździe.6

Bezsenność z wyboru.

dodano: 6 października 2009 przez zebrrra


   Powinnam już kłaść się spać, bo zrobiło się późno. Jednak ciężko wtulać się w poduszkę z myślą, że za chwilę i tak trzeba wstać. Pola jest bardzo niespokojna. Ostatniej nocy prawie wcale nie spałyśmy. Budziła się ciągle z płaczem. Tuliłam ją do siebie, siedząc w fotelu, ale jak tylko próbowałam odłożyć do łóżeczka, był ryk. O 4.00 obudziła...



paździe.5

Pobudka lewym okiem.

dodano: 5 października 2009 przez zebrrra


     Pola obudziła się dziś lewym okiem. Ciężko powiedzieć, że wstała lewą nogą, bo jeszcze nie wstaje więc trzymajmy się lewego oka. Od samego rana była na NIE- jabłuszko be, zupka fe, w krzesełku źle, na rączkach z braku laku może być, ale bez entuzjazmu. Każdy z nas miewa gorsze dni więc i jej wolno. Ostatecznie posadziłam ją na dywanie i zajęłam się...



paździe.3

Ja, Pola i słodkie lenistwo.

dodano: 3 października 2009 przez zebrrra


   Wczorajszy dzień spędziłyśmy tylko we dwie- ja i Pola. Cały dzień obijałyśmy się, nie robiąc dosłownie nic. Leżałyśmy na dywanie i pałaszowałyśmy biszkopty. W przerwach zmieniałam małej pieluszkę, podawałam jedzenie i leżałyśmy dalej. Było cudnie- beztrosko, spokojnie i tak jakoś lekko na sercu. Czasem potrzeba takich dni, kiedy nie musisz krzyczeć z...



paździe.1

Dzień dobry, Panie Wesołku.

dodano: 1 października 2009 przez zebrrra


   Za takie dni jak dzisiaj nie lubię jesieni. Od samego rana było zimno i nieprzyjemnie, a deszcz padał nieustannie, nie pozwalając nam wyjść na spacer. Udało się wyskoczyć na chwilkę, ale po kilkunastu minutach zerwała się ulewa. No cóż, pozostało nam siedzenie w domu, a jak wiadomo- w czasie deszczu dzieci się nudzą...     Pola była dziś wyjątkowo...