styczeń2

Sylwestrowy zawrót głowy- Nowy Roku witaj nam!

dodano: 2 stycznia 2010 przez zebrrra


   Przywitaliśmy Nowy Rok. Sylwester udał się bardziej, niż się tego spodziewałam. Pojechaliśmy do znajomych troszkę wcześniej, żeby dziewczynki mogły się trochę pobawić (czytaj- popatrzeć na siebie). Zosia jeszcze nie siedzi więc Pola sprytnie to wykorzystała i wytargała Zosię za portki. Oczywiście szybko pokazałam "nu nu" i zabrała się za pieska, przetrącając mu pyszczek. Powiem szczerze, że byłam przerażona zachowaniem mojego dziecka. Czy ona zawsze taka będzie? Czy popełniłam znowu jakiś błąd wychowawczy?

   Gospodyni domu przywitała nas wspaniale. Stół zastawiony jak dla szlachty! Przegrzebki, krewetki, kilka sałatek, prażone migdały i inne pyszności. A wszystko tylko dla czterech osób. Miał być jeszcze homar, ale ostatecznie postawiliśmy na pieczeń. Byłam pod wrażeniem i nie mogłam oprzeć się tym wszystkim smakołykom. Pola "pobawiła się" (z) Zosią i przyszedł czas na spanie. Rozłożyliśmy jej łóżeczko turystyczne w dzidziusiowym pokoju, daliśmy mleczko i buziaki na dobranoc, ale o spaniu nie było mowy. Pola była rozkojarzona, ciągle się rzucała po łóżeczku, płakała. Może dlatego, że było zbyt gorąco (26 st.), a Pola śpi w temperaturze dużo niższej. Przykręciliśmy kaloryfery, ale chyba niewiele to dało. Ostatecznie poddała się i poszła spocona spać. Mogliśmy zatem sylwestrować. Czas do północy zleciał na śmiechu i pogaduchach. Elektroniczna niania czujnie stała na stole więc byliśmy zupełnie spokojni. Wszystko było dobrze do wybicia północy. Wznieśliśmy toast za Nowy Rok, a wokół domu rozlekły się huki petard i sztucznych ogni. Zosia obudziła się z płaczem, wytracając przy okazji Polę ze snu i tak to się zaczęło. Zosia zasnęła po kilkunastu minutach, a moja mała nie miała już na to ochoty. Wzięłam ją więc do nas i tak bawiła się ponad dwie godziny. Resztę nocy przespała z nami, ale obudziła się o 8.00 z radosnym śmiechem, zachęcającym do zabawy. Nie ma chyba nic bardziej męczącego niż zabawa o 8.00 rano w Nowy Rok... Wróciliśmy szybko do domu, żeby położyć Polcię w jej łóżeczku.

   Jak widać, Sylwester z dzieckiem nie należy do najłatwiejszych, ale jest możliwy :) Nie sądziłam, że tuż po północy będę składać Poli życzenia noworoczne. Za rok pomyślę o czymś mniej stresującym ;)




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
ilapop 2 stycznia 2010 ilapop napisała:

Adi tez z nami przywitał nowy rok:>> A prędzej jak tańczył z nami to szok!!!Ubaw po pachy!!!


zgłoś
gonrad 3 stycznia 2010 gonrad napisała:

Za rok to będzie pewnie bawić się z Wami :) całą noc. A ja nie za rok to za dwa. Malwa moja poszła spać o 2 w nocy i to na siłę ;O...


zgłoś
whisper2 3 stycznia 2010 whisper2 napisała:

moja mała nie dała rady przywitać z nami nowego roku, ale może w przyszłym roku będziemy go witać całą rodzinką:)