styczeń8

Wszystko, co czynimy, powraca...

dodano: 8 stycznia 2010 przez zebrrra


   Spotkała mnie dzisiaj bardzo miła rzecz, ale zacznę od początku. Tuż przed świętami zapukał do moich drzwi pewnien bezdomny pan. Poprosił mnie o coś do jedzenia na święta. Trafił w najgorszy dzień, bo nie miałam dosłownie nic, co mogłabym mu dać. Nie miałam nawet chleba, bo czekałam aż mąż zrobi zakupy w drodze powrotnej z pracy. Nie chciałam, żeby odszedł z pustymi rękami więc wygrzebałam z szafki kilka słoików. Były w nich buraczki, sałatki, grzybki i powidła. Było mi głupio, że tylko tym moge go uraczyć, ale miałam nadzieję, że zastuka do innych drzwi, gdzie troszkę lepiej go obdarują. Podziękował, uśmiechnął się i poszedł. Cały dzień siedziałam i plułam sobie w brodę, że nie poprosiłam go, aby wpadł w weekend, gdy będzie mąż. Mogłabym wtedy dać mu chociaż kilka ciepłych swetrów, bo przecież tyle niepotrzebnych ubrań w naszym domu się przewraca. Przyszły święta, a ja zapomniałam o tym panu, bo przecież życie toczy się dalej.

Dziś znowu się pojawił, ale tym razem nie chciał już nic ode mnie. Przyniósł mi paczkę kaszy. Powiedział, że tylko tak może się odwdzięczyć. Zatkało mnie totalnie. Powiedziałam, żeby zatrzymał kaszę, bo może jeszcze mu się przyda. Tym razem poprosiłam, żeby przyszedł w sobotę i może coś do ubrania się znajdzie. Nie wiem czy mnie usłyszał, bo wciąż dziękował za słoiczki. Mam nadzieję, że znów się pojawi. Zapytałam go jeszcze czy czegoś potrzebuje. Powiedział, że chętnie poczytałby jakąś książkę, obojętnie jaką. Znalazłam na szybko album o Piłsudskim, bo stwierdziłam, że będzie to odpowiednia książka. Jest częścią mojej kolekcji, ale to nic, nie jest mi ona potrzebna do życia.  

   Napisałam o tym, bo naprawdę mnie to poruszyło. Nigdy nie dostałam nic od osoby bezdomnej. Dodam jeszcze, że ten pan nie mógł mnie znaleźć i powciskał wszystkie dzwonki, jakie miał pod ręką. Sąsiedzi powychodzili na klatkę, a ja tuż za nimi. Zobaczył mnie i krzyknął: "O, to pani! No właśnie pani szukam!". Wszycy spojrzeli na mnie w dość dziwny sposób i schowali się do swoich mieszkań, by w spokoju móc obserwować dalszy brzebieg akcji przez wizjer w drzwiach :) 

To prawda, że wszystko, co czynimy wokół, powraca...




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
Konto usunięte 8 stycznia 2010 Konto usunięte napisała:

ciekawa hostoria:):):)


zgłoś
whisper2 8 stycznia 2010 whisper2 napisała:

nie każdy potrafi się tak zachować... buziaki kochana:*


Pokaż pozostałe komentarze 2 ›
zgłoś
gonrad 8 stycznia 2010 gonrad napisała:

to faktycznie miłe i to prawda dobro powraca :)


zgłoś
ilapop 8 stycznia 2010 ilapop napisała:

Ale historia!!!Mało jest takich uczciwych i dobrych osób, i nie chodzi mi tylko o zwykłych ludzi, ale o bezdomnych