kwie.17

Lwice są wśród nas

dodano: 17 kwietnia 2010 przez zebrrra


    Dzisiejszy dzień był dniem rodzinnym. Słońce zaświeciło znowu cudownie więc wybraliśmy się z Polą na spacer. Szukaliśmy miejsca, gdzie będzie dużo dzieci, bo Pola uwielbia się z nimi bawić, a właściwie patrzeć na nie, uśmiechać się i łapać za rączki. Poszliśmy na plac zabaw, zabierając ze sobą wszystkie niezbedne akcesoria do piaskownicy- wiaderko, szpadelek i kilka foremek. Pola była zachwycona na widok szalejących maluchów! Niestety dziś potwierdziła się też teza Whisper, która pisała kiedyś na swoim blogu o mamach, które odciagają swoje dzieci od innych. Na placu zabaw spotkaliśmy chłopca (w wieku Poli), który bawił się małą piłeczką. Pola, kroczek po kroczku, zaczęła zbliżać się do tego dziecka. Gdy juz dotarła na miejsce, złapała go za rączkę i uśmiechnęła się. Potem stali tak chwilę i coś tam do siebie "mówili". Postanowiłam nie reagować, bo nie widziałam w tym nic złego. Innego zdania była chyba mama chłopca, która na ten widok skoczyła jak lwica i mówiąc nerwowym głosem: "Choć na buju buju", zabrała go na huśtawkę. Powiem szczerze, że zatkało mnie i jednocześnie strasznie zabolało. Mała nie rozumiała, o co chodzi więc odwróciłam jej uwagę i zaczęłyśmy robić babki z piasku. Później przyszła do nas mała dziewczynka, ale jej mama była już bardziej otwarta na nowe znajomości córeczki wiec reszta czasu na placu zabaw minęła całkiem miło. Mój mąż był również zaskoczony tą całą sytuacją. Przez całą drogę do domu główkował nad tym. Ja machnęłam ręką, bo nic innego mi nie pozostało. Whisper, dzięki za poruszenie tego tematu, bo dzięki Tobie dość szybko doszłam do wniosku, że takie rzeczy się zdarzają dość często i nie powinnam się przejmować. Tylko miałam wrażenie, że serce mi pęka, gdy widziałam jak moje dziecko zostało potraktowane. Pierwszy raz poczułam, że ktoś potraktował Polę bardzo niesprawiedliwie. Przecież ona nie zrobiłaby krzywdy temu chłopcu, który też wydawał się zadowolony z jej towarzystwa. Wciąż jest mi przykro, gdy o tym myślę, ale mam nadzieję, że nie spotkamy już mam-lwic na swojej drodze.


photo
lwica: Zdjęcie pochodzi z notki Lwice są wśród nas


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
ilapop 18 kwietnia 2010 ilapop napisała:

dzikusy normalnie!!!


zgłoś
enigma10 18 kwietnia 2010 enigma10 napisała:

A ja ci z serca poradzę- nie zawracaj sobie głowy nadopiekuńczymi matkami, które upatrują zagrożenia swojego dziecka w kontakcie z innymi dziećmi /jak chociażby z Polą/. Spotkacie na swojej drodze do piaskownicy;) fajne dzieci z fajnymi, kontaktowymi rodzicami, z którymi Pola świetnie będzie się bawić, a i Ty/Wy pogadacie sobie od serca. Nie przejmuj się takimi dziwacznymi sytuacjami, nie zawracaj sobie nimi głowy, nie psuj sobie nimi humoru.


Pokaż pozostałe komentarze 1 ›
zgłoś
whisper2 18 kwietnia 2010 whisper2 napisała:

ja bardzo często widzę takie mamuśki... niestety...


zgłoś
gonrad 20 kwietnia 2010 gonrad napisała:

Zgadzam sie w całej rozciągłości z Enigmą10. W przedszkolu i w szkole też spotkają się nasze dzieci z podobnymi akcjami ( bo dzieci lwic same staja się lwowate) ale dobrze kiedy nasze pociechy bedą umiały nie przyjmować pewnych zachowań do siebie... I będą umiały same sobie dobrać własciwe towarzystwo.. Teraz mamy na to wpływ później przestajemy ... niestety...