lipiec22

Woda- jak to pięknie brzmi.

dodano: 22 lipca 2010 przez zebrrra


   Niedawno zostałam poproszona o przetestowanie wody źródlanej "Mama i ja". Ucieszyłam się, bo w takie upały nie ma nic wspanialszego od zapasu wody! Samo słowo "woda" kojarzy się z czymś zbawiennym. Przecież wakacje to po prostu woda- morza, jeziora, rzeki, górskie potoki, baseny, fontanny, a nawet węże ogrodowe :) No i oczywiście nic nie gasi pragnienia lepiej niż woda! Pola nie pije raczej soczków, ani innych napojów, bo będzie miała na to czas. Poza tym przy jej wadze nie potrzeba już więcej pustych kalorii. Jedynie czasem przeciskam przez sokowirówkę soki ze świeżych owoców, choć czesto nimi gardzi (niestety). Dlatego od samego poczatku pije wodę i bardzo ją lubi.

   Otrzymałyśmy całą zgrzewkę butelek 1,5 l oraz zgrzeweczkę małych 0,5 l. Zatem ja również załapałam się na gaszenie pragnienia. No przecież sama nazwa mówi, że mamy tez mają prawo do picia tej wody :p Myślałam, że test potrwa dłużej, ale przy takiej pogodzie Pola potrafi wypić aż 3 takie małe buteleczki więc trochę szybciej nam to poszło. 

   Każda woda ma podobno inny smak. Nie znam się na tym, bo nie jestem aż taką znawczynią podniebienia. Potrafię odróżnić jedynie najtańszą wodę ze sklepu, która smakuje identycznie jak ta z kranu. Woda "Mama i ja" jest zdecydowanie z wyższej półki, bo smakuje jak czysta woda źródlana. Analizowałam skład, ale powiem szczerze, że kompletnie nie mam pojęcia o składnikach mineralnych więc niewiele powiedziały mi poszczególne kationy i aniony. Najważniejsze było dla mnie to, że woda ta posiada pozytywną opinię Centrum Zdrowia Dziecka. Od czasu, gdy Pola jest na świecie, zdanie tej instytucji jest dla mnie bardzo ważne.

   A jak moja mała testerka sobie radziła? Cała Pola- złapała butelkę i przybiegła do mnie, bym pomogła jej odkręcić. Mała bardzo dobrze radzi sobie z takim samodzielnym piciem (niekapek już leży zakurzony) więc sama gasi swoje pragnienie :) Jedynym minusem była sama butelka. Pola jest zbyt mała, aby ją odkrecać, a po wzięciu kilku łyków rozlewa wodę dookoła siebie. Dlatego u nas sprawdzają sie jedynie butelki- bidoniki. Okazało się jednak, że mam w domu jedną z takich butelek (również po wodzie "Mama i ja", choć to  przypadek) i przelałam szybko wodę. Ha, a tutaj dziękuję Gonrad, bo to Ty poleciłaś mi w jakimś komentarzu bidoniki butelkowe :) Kupiłam podczas jakiegoś spaceru, a butelkę zatrzymałam, by móc jeszcze kiedyś z niej skorzystać. To są jedyne butelki, które Pola sama otwiera i nie rozchlapuje wody po całym mieszkaniu. Sprawdzają się również podczas spacerów i podróży samochodem, bo nie muszę się za każdym razem zatrzymywać, by pomóc małej w piciu.

   Woda "Mama i ja" przydała się nam również do przygotowywania kaszek. Pola w takie upały nie przepada za gorącymi posiłkami więc kaszki podaję jej w temperaturze pokojowej. Owszem, można przegotować zwykłą wodę i zostawić do przestudzenia, ale wiele razy nie było na to czasu. Pola domaga się "mniam mniam" tu i teraz. Pod tym względem to taka mała terrorystka :) Oj, ile razy rozsypywałam mleko, kaszki i wszystko inne, bo robiłam coś w pośpiechu. Nic dziwnego, że moja kuchnia stale wygląda jak pobojowisko, chociaż sprzątam ją i sprzatam.

   Kolejny upalny dzień przed nami. Pola niedługo wstanie, a ja znowu nie wiem, co będziemy robić. Zbyt goraco, by iść teraz na plac zabaw. Mam kilka spraw do załatwienia, ale ciagnąć małą w ten upał na pocztę, tu i tam, to na pewno nie jest dobry pomysł. Może pobawimy się w coś ciekawego w domu. Właściwie Pola już rano pobawiła się moimi kosmetykami- roztrzaskując mój puder w kamieniu (też mi kamień), rozwalając cienie i rozgniatając moją pomadkę (tej akurat nie lubiłam). Oczywiście wszystko działo się pod okiem tatusia, który stwierdził jak zwykle: "No sama sobie wzieła". Ehhh, szkoda gadać.

   Jutro uciekam do mojej babci. Wrócę chyba w środę. Tak zbierałam się i jakoś nie mogłam wyjechać, ale moja mama oczywiście (zawsze świetnie zorganizowana!) zdecydowała, że pojedziemy razem. Bardzo chcę spotkać się z ukochaną babcią, ale na myśl o tych 300 km znowu mnie skręca :/ No nic, zrobimy długi postój w naszej uroczej stolicy i jakoś to będzie. Dobrze, ze zostało mi jeszcze trochę wody w zapasie, bo tego akurat nie może zabraknąć podczas takiej podróży.   

Przy okazji dziękuję za włączenie mnie do testowania wody "Mama i ja". Jak już wspomniałam- nie ma nic lepszego w upalne dni niż dobra woda, a zatem było to połączenie przyjemnego z pożytecznym :) 

   Miłego dnia i wyrozumiałego słoneczka ;)




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
patrycja0303 22 lipca 2010 patrycja0303 napisała:

Dzięki i nawzajem ! :))


zgłoś
gonrad 22 lipca 2010 gonrad napisała:

Cieszę się że buteleczki bidonki się sprawdziły ja ich nadal używam... Przed nami też długa droga. Miłego wypoczynku :)


Pokaż pozostałe komentarze 1 ›
zgłoś
whisper2 23 lipca 2010 whisper2 napisała:

my też używamy takich butelek, i dziecięcych bidonków ze słonką- są super:) :) a wodę, to wybieramy dobrawę:) :)


zgłoś
enigma10 25 lipca 2010 enigma10 napisała:

oby Pola dobrze zniosła podróz
my wlasnie wróciliśmy /w jedną stronę mieliśmy wlasnie ok. 300 km/ i naprawdę było ciezko, mimo ze junior jest raczej grzeczny w podrozy