paździe.25

Jesiennie

dodano: 25 października 2010 przez zebrrra


   Dzisiejszy dzień spędziłam z Polą w domu. Jakoś nie mogłam się zebrać, żeby gdzieś wyjść. Może po prostu zapadam w zimowy sen. Jesień na całego- drzewa gubią liście w zastraszającym tempie, kasztany już dawno spadły, a na nos ciągle kapie deszcz. Myslałam, że nigdy nie polubię jesieni. Zawsze chciałam ją przespać, wtulając się w ciepły kocyk. Pola sprawiła, że dostrzegłam uroki tej pory roku. Rok temu zaczęły się nasze jesienne spacery, ale jeszcze wtedy Polcia była zbyt mała, by ganiać się ze mną między drzewami. Teraz jest inaczej. Chodzimy na długie spacery, zbieramy liscie, podrzucamy je do góry, ogladamy ich taniec na wietrze. Potem bawimy się w berka albo po prostu siadamy na ławce, by pozwolić sobie na chwilę refleksji. Znalazłam też sposób na mojego małego skoczka (bo Pola przestała dawać mi rączkę na ulicy i ciągle skacze). Zabieramy ze soba wózek z lalą. Pola uwielbia pchać wózeczek i dzięki temu przestaje szaleć na ulicy. No nic, potem już tylko sanki, a do wiosny może znowu wrócą jej dobre maniery :)

   Mam kolejne słowa. Wczoraj Polcia powiedziała "siba", pokazując plastikowe okienko na zjeżdżalni. Ja oczywiście nie zrozumiałam o co chodzi. Dopiero chwilę później, gdy Pola zaczynała się już denerwować moją niewiedzą, dotarło do mnie, że chodzi o szybę. Tak, ona mówiła "szyba"! W domu pokazałam jej szklane drzwiczki od szafki i zapytałam co to. I wiecie co powiedziała? "Siba"! Nie mam pojęcia kto ją tego nauczył. Przepieknie mówi też "Asia" (tak ma na imię jej babcia). Dziś zaskoczyła mnie jeszcze czymś. Zobaczyła kurczaka (oczywiście oskubanego- na rosołek :p ). Pokazała na niego i mówi: "Gugu". To niesamowite, bo dla Poli "gugu" to ptaki. Tak sobie myślę, że może babcia wspominała jej coś o kurczaku na zupkę. Nie sądze, by sama zorientowała się, że to coś jest/było ptakiem.  

   Znowu tyle pięknych chwil, że oczywiście musiało się stać coś dla wyrównania rachunku :) Nie liczę już guza, którego Polcia nabiła sobie podczas szalonego tańca, ani obitego policzka (spadła ze swojego jeździka, ale na szczęście lekko). Dziś popsuła mi telefon. Wyświetlacz jest cały czarny więc odbieram telefony w ciemno (dosłownie i w przenośni) :) Kolejny wydatek :/ Miałam mieć ten telefon do sierpnia 2011... Trudno, mogłam lepiej pilnować. Nie pierwsza i nie ostatnia strata- na szczęście tylko materialna.




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
kathiee 25 października 2010 kathiee napisała:

Telefony, skąd ja to znam.. moja jak widzi telefon to cała się trzęsie.. A nauczyła sie przystawiac do uszka jak podczas rozmowy - podpatrzyła od Nas;) świetnie to wygląda.


zgłoś
misiek_witch 25 października 2010 misiek_witch napisała:

ja też nie długo stracę swój telefon za bardzo moje dziecko go lubi ;D ohh zazdroszczę tych wesołych spacerków mnie to dopiero czeka bo malutka jeszcze chodzić nie potrafi ;)) śliczne imię wybrałaś - Pola. Jeszcze się z takim nie spotkałam ;)


Pokaż pozostałe komentarze 4 ›
zgłoś
enigma10 26 października 2010 enigma10 napisała:

postaram się;)
ale nie obiecuję:))
bardzo bym chciała, zeby powiedział juz coś innego, nie tylko mama i baba....


zgłoś
whisper2 27 października 2010 whisper2 napisała:

nam się już marzy chociaż krótki spacerek, ale może jutro jak będzie słoneczko to wyjdziemy na chwilkę... :)