listopad21

...

dodano: 21 listopada, 00:16 przez zebrrra


    Kolejne trzy miesiące milczenia i znowu powracam. Taki ze mnie bumerang.

Działo się wiele. Wydarzeniem, które odebrało mi cząstkę mojej codzienności, była śmierć mojego Dziadka. Byłam wtedy na październikowym urlopie w Polsce z dziećmi. Nie spodziewałam się, że te 10 dni tak bardzo przewróci mój świat. Od tamtego czasu biję się z myślami, czy zawsze dane mi będzie być przy bliskich, gdy będą mnie potrzebować. "Dziadek na ciebie czekał"- powiedziała wtedy Babcia. Nie zdążyłam powiedzieć tego, co mogłabym powiedzieć w takiej chwili, ale...byłam.  Towarzyszyłam Dziadkowi w ostatniej drodze. Właściwie mam nadzieję, że to nie koniec, że to nie była ta ostatnia droga, bo przecież coś musi TAM być. Babcia przez kolejne dni zamartwiała się. Szok zamienił się w niedowierzanie, a potem wielki smutek. 64 lata wspólnej drogi. 64 lata wspólnych planów, realizacji marzeń, uśmiechów, sprzeczek, długich rozmów i dni milczenia. Nie jest łatwo nauczyć się zyć od nowa. Nie jest łatwo zrozumieć, że już nic nie będzie takie jak dawniej. Babcia tez już nie jest jak dawniej. Jest smutna, melancholijna, zrezygnowana. Nie martwiła się o siebie. Bolało Ją, że Dziadek jest teraz sam, że leży tam, że jest zimno... Kupiłam Babci książkę "Życie po życiu". Przeczytała jednym tchem i powiedziała przez telefon: "Już się nie boję ani o Dziadka, ani o siebie. Wiem, że jest mu teraz dobrze i czeka TAM na mnie. Kiedyś znowu się spotkamy". Tak, tych słów chyba potrzebowałam najbardziej.

   A u nas codzienność, życie toczy się dalej. Przybywa mi pracy, trafiają do mnie coraz trudniejsze przypadki, ale chcę w tym uczestniczyć, uczyć się nowych rzeczy, praktykować. Młody coraz bardziej wyrozumiały, że mama musi pracować. Pola jak zawsze- pełna pokory w tym temacie. Ostatnio zauwazyłam, że zaczyna chyba dorastać. Ma prawie 9 lat i już zaczyna manifestować swój gust i własne potrzeby. Ponarzekam czasem na Nią, ale muszę przyznać, że ma całkiem dobrze poukładane w tej małej główce. Myślę, że jest lepsza niż ja sama. Kiedy ja byłam w jej wieku, nie potrafiłam ignorować tak wielu spraw, bardziej dążyłam do bycia "cool" i głośniej wykrzykiwałam własne ja. Chyba jestem zbyt surowa i zbyt wiele wymagam od własnych dzieci, skoro sama nie mogłabym się z nimi równać.

   Bunio jak to Bunio- mały łobuziak. Odważnie łapie życie. Pięknie mówi i sama nie mogę uwierzyć, że zna tak wiele "skomplikowanych" słów. Nie ma jeszcze trzech lat, ale potrafi nawijać swoje opowieści przez cały dzień. Od kwietnia czeka go przedszkole. Ała. Będzie się działo.




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
enigma10 21 listopada, 10:05 enigma10 napisała:

Bardzo mi przykro z powodu śmierci dziadka :(


zgłoś
enigma10 21 listopada, 10:05 enigma10 napisała:

A z tą surową mamą to się trochę usmiechnęłam, bo mnie czasami Marek mówi, ze jestem zbyt surowa ;)