Notki dla tagu:

spacer

maj28

Piknik i faceci w czerni

dodano: 28 maja 2013 przez zebrrra


   To był prawie spokojny dzień. Dzień wolny od mojej pracy, przedszkola i wszystkich innych obowiązków.  Wybrałam się z Polą na piknik na pobliską polanę. Młoda była lekko rozczarowana skoszoną trawą i sianem, które wiatr nieustannie na nas przywiewał. Ostatecznie usiadłyśmy na trawie, by w spokoju skonsumować marchewkę :) W Poli przedszkolu podają tylko...



maj19

Słonecznie i bajecznie

dodano: 19 maja 2011 przez zebrrra


   Słońce prażyło dziś niemiłosiernie, ale chyba właśnie tego mi trzeba. Zrobiłam sobie dziś wolne od komputera, notatek, drukowania i czytania. Poszłam z Polą na długi spacer. Spędziłyśmy ponad trzy godziny w parku. Zabrałyśmy rowerek, żebym znowu nie musiała udawać więlbłąda. Pola sporo biegała, bawiła się w piasku, rzucała kamyki do fontanny. Dała też...



grudzień9

Taki prawie zimowy dzień

dodano: 9 grudnia 2010 przez zebrrra


   Pola poszła spać ze sporym opóźnieniem. Chyba za bardzo się rozbrykała naszym spacerem. Wyszłyśmy na trochę, choć pogoda wcale nie sprzyja. Śnieg, a właściwie jakies bruzdy śniegu leżą brudne po obu stronach chodnika. Z nieba pada coś, co tylko przypomina anielski puch. Do tego zimno i wietrznie. Musiałyśmy jednak zrobić malutkie zakupy, bo wczoraj jakoś nie...



grudzień1

Śnieżne szaleństwa

dodano: 1 grudnia 2010 przez zebrrra


   Zima wreszcie zawitała i w jednej chwili zrobiło się bielusieńko. Zima jak to zima- znowu trzeba pilnować pieca, żeby nie wygasł, znowu trzeba uszczelnić okna, znosić drewno i węgiel, odśnieżać samochód. Mimo wszystko zrozumiałam, że baaardzo czekałam na śnieg i mróz. Pola jest zachwycona! Każdego dnia oddajemy się śnieznym szaleństwom. Pierwszy bałwanek...



paździe.25

Jesiennie

dodano: 25 października 2010 przez zebrrra


   Dzisiejszy dzień spędziłam z Polą w domu. Jakoś nie mogłam się zebrać, żeby gdzieś wyjść. Może po prostu zapadam w zimowy sen. Jesień na całego- drzewa gubią liście w zastraszającym tempie, kasztany już dawno spadły, a na nos ciągle kapie deszcz. Myslałam, że nigdy nie polubię jesieni. Zawsze chciałam ją przespać, wtulając się w ciepły kocyk. Pola...



paździe.11

Ołka jaja i gygy

dodano: 11 października 2010 przez zebrrra


   Miłość do lalek sprawiła, że moje dziecko zapragnęło być jedną z nich. Kiedyś pytałam: "Polusiu, jesteś moim dziabągiem?"- "Nie!". -"To kim jesteś?"- "Ijo, ijo". Oczywiście oznaczało to, że Pola jest moim kotkiem. Lubiła, jak do niej tak mówiłam, ale własnie się to zmieniło. Otóż nie jest juz moim kotkiem na rzecz...



czerw.17

Sklep "Wszystko po dwa"

dodano: 17 czerwca 2010 przez zebrrra


   Dziś bawiłam się z Polą w sklep. Początkowo był to sklep jubilerski, który z czasem przekształcił się w budkę z fast food'ami. Pola stanęła w okienku swojej małej kuchni, a ja grzecznie zapukałam, powiedziałam "dzień dobry" i zapytałam czy są bransoletki. Pola dumnie wyciagnęła dwie, kładąc na "ladzie".  Zachwycałam się nimi, nie...



luty28

Ciepły promień słońca i pobudka biedronki

dodano: 28 lutego 2010 przez zebrrra


   Pola zasnęła dziś wcześniej. Nie spała po południu, a dzień był dosyć męczący.  Poszliśmy wszyscy na długi spacer. Mała mogła sobie pobiegać, bo miejscami nie ma śladu po śniegu. Oczywiście największe zainteresowanie wzbudzały w niej leżące na chodniku śmieci i niedopałki papierosów. Zaczyna się maniana :) Poczułam dziś wiosnę. Nawet mała...



luty24

Halo, wiosna?

dodano: 24 lutego 2010 przez zebrrra


   Wiosna dała troszkę znać o sobie, ale zima zdecydowanie nie chce ustąpić.  Mój zimowy letarg nadal trwa. Byle do wiosny. Pola też zaczyna się nudzić w domu. Spacery nie są zbyt długie i tak naprawdę nie ma, gdzie pochodzić, bo wszędzie kałuże albo śnieg. Mała buntuje się w wózku, bo chce zwiedzać na własnych nóżkach. Niestety zbyt często wpada na...



styczeń16

Sobota- chwilo, trwaj!

dodano: 16 stycznia 2010 przez zebrrra


   Sobota- mój ukochany dzień tygodnia. Sobota to czas lenistwa w gronie najbliższych. Mąż podaje kawę do łóżka, a ja mogę pozwolić sobie na łażenie w piżamie dłużej niż zwykle. Nie pędzę co pół godziny do pieca, żeby dorzucić, bo znowu wygasa, nie martwię się o nic. W sobotę nawet obiad nie stygnie na stole, bo mam czas, żeby spokojnie zjeść. Ach, gdyby...